Julia z Warszawy:
"Zauważyłam ostatnio, że większość znajomych moich oraz mojego narzeczonego
Tomka przeżywa rozstanie. Kryzys to coś normalnego, ale po co od razu się
rozstawać? Nie mogliśmy tego zrozumieć z Tomkiem. U nas w grę nigdy nie
wchodziło rozstanie. Kryzys pojawiał się nie raz, ale zawsze staraliśmy się
go jakoś rozwiązać. Kiedy pokłóciliśmy się ostatnio po raz kolejny,
byłam pewna że tym razem będzie tak samo. Powrzeszczymy na siebie, ale w
końcu dojdziemy do konsensusu i wybaczymy sobie nawzajem. Ale widziałam, że
tym razem przegięliśmy. Nie odzywaliśmy się do siebie kilka dni. Nie mogłam
zrozumieć tej sytuacji. Przecież zawsze się dogadywaliśmy, nawet pomimo
najgorszych kłótni. Czyżby i nas tyczyło się rozstanie? Kryzys był
poważny. Widziałam to szczególnie po Tomku, który w końcu pewnego dnia
oświadczył mi, iż się wyprowadza. Byłam pewna, że w tej sytuacji to już
koniec. Stwierdziłam jednak, że może da się wszystko naprawić. Może to i
dobrze – odpoczniemy od siebie. Myślałam, że tak będzie. Z dnia na dzień
jednak tęskniłam za nim coraz bardziej. Tomek jednak nie odzywał się. Mało
tego – nie odbierał telefonów ode mnie, ani nie odpisywał na sms’y.
Byłam załamana. Koniec. Rozstanie. Kryzys zakończony. Tak bardzo jednak tego
nie chciałam. Opowiedziałam o całej sytuacji mojej przyjaciółce. Od razu
powiedziała tylko jedno słowo – viversum. Nie miałam pojęcia co to
takiego, ale wkrótce się dowiedziałam. Viversum to portal internetowy, na
którym działają doradcy oferujący pomoc. Porozmawiałam z jednym z nich.
Dodał mi sił. Po kilku kolejnych dniach zadzwonił Tomek. Płakał.
Przepraszał. Spotkaliśmy się. Znowu jesteśmy razem. Teraz już na zawsze."







