Bożena z Elbląga:
"Nasze problemy rodzinne pojawiły się właściwie ni stąd ni zowąd. Rodzice
twierdzą, że to moja wina. Że to ja się zbuntowałam i zaczęłam się
spotykać z dziwnym towarzystwem. Zawsze zależało mi na rodzicach i dobrych
kontaktach z nimi. Dlatego uważam, że przesadzają z tym, że zwalają
wszystkie nasze problemy rodzinne wyłącznie na mnie. Ja uważam, że tak nie
jest. Zawsze byłam posłuszna. Oczywiście, czasem nie, ale przecież
młodość na swoje prawa. Kiedy skończyłam szesnaście lat zaczęłam
chodzić częściej na imprezy. Były na nich narkotyki, papierosy, alkohol. Ja
jednak nigdy nie brałam grubszych rzeczy. Najwyżej wypijałam jedno, dwa piwa.
Wracałam późno do domu, ale raczej nigdy nie przekraczałam godziny na
którą miałam przyjść zgodnie z umową. No może zdarzyło mi się
spóźnić parę razy, ale czy od tego powstają tak poważne problemy rodzinne?
Mama powiedziała pewnej nocy, kiedy przyszłam godzinę za późno i byłam
lekko podchmielona, że straciła od mnie zaufanie. Zaczęłam jej tłumaczyć,
że przecież jestem młoda i każdy młody człowiek chodzi na imprezy. Poza
tym nie miałam złych ocen i prawie nigdy nie wagarowałam. Od tej rozmowy
zaczęły się naprawdę problemy rodzinne. Po kilku miesiącach zaczęłam
rozumieć swoją winę. Weszłam na portal viversum. Porozmawiałam z doradcami
i powiedziałam o jednej z przyczyn skąd wzięły się te problemy rodzinne.
Doradzono mi, abym porozmawiała z rodzicami i stała się bardziej
odpowiedzialna. Dostrzegłam, że zaufanie jest najważniejsze. Teraz staram
się je odbudować. Nie jest łatwo, ale dam radę. Jest lepiej w moich
kontaktach z rodzicami. Dziękuję viversum!"







