Joanna z Olsztynka:
"Pamiętam kiedy to było dokładnie. Kasia miała wtedy siedemnaście lat.
Widziałam, że zachowuje się inaczej niż zwykle. Wyglądała na nieobecną.
Ciągle była zamyślona, roztargniona i cały czas spędzała trzymając
telefon komórkowy w ręce. Pomyślałam sobie, że wreszcie moja córka się
zakochała. Chciałam ją podpytać, żeby opowiedziała mi co i jak, ale nie
chciała. Stwierdziłam, że sama się otworzy. Kiedyś jednak wpadła ze
szkoły do domu cała we łzach. Spytałam co się stało. Okazało się, że
moja Kasia ma złamane serce. Opowiedziała mi o chłopaku, którego poznała,
który dał jej nadzieje, ale nic z tego nie wyszło. Żadne pocieszenie nie
wchodziło w grę. Kasia zamknęła się w sobie. Była załamana. Pomyślałam,
że zabiorę ją na zakupy i kupię nową bluzkę czy spodnie. Ale także i
takie pocieszenie nie wchodziło w grę. Nie wiedziałam co zrobić. Byłam
pewna, że w końcu to przejdzie samo. A może wymyślę w końcu jakieś dobre
pocieszenie. Ale mijały dni, a Kasia nadal była nieobecna. Opowiedziałam
swojej przyjaciółce o tej sytuacji. Od razu powiedziała jedno słowo:
viversum. To portal internetowy, na którym pracują specjaliści, którzy
pomagają innym w ich problemach. Było to dla mnie prawdziwe pocieszenie.
Byłam pewna, że to właśnie viversum pomoże Kasi. I nie pomyliłam się.
Rozmowa z doradcą postawiła ją na nogi. Fachowcy tego serwisu wiedzieli jak
wystosować pocieszenie do nastolatki. Kasia dzisiaj czuje się świetnie.
Jestem pewna, że niedługo znowu się zakocha, tym razem szczęśliwie."







