Marlena z Grudziądza:
"Moje życie może nigdy nie było usłane różami, ale nie mogłam narzekać na
pech. Zawsze byłam ładna, radosna i wszyscy dookoła mnie czuli do mnie
sympatię. Byłam otwarta, lubiłam poznawać nowych ludzi. W szkole także mi
się powodziło. Miałam dobre oceny, świetnie zdałam maturę i dostałam się
na wymarzony kierunek studiów. Jeśli chodzi o sprawy sercowe, to także nie
mogłam narzekać. W liceum poznałam Darka – przystojny, szarmancki,
inteligentny. Szybko zostaliśmy parą. Byłam pewna, że to ten jedyny.
Wszystko zmieniło się jednak, kiedy byłam na drugim roku studiów. Poczułam
okropną beznadziejność, gdy zobaczyłam Darka z inną. Myślałam, że znam
go najlepiej na świecie, że mnie kocha, że będzie moim mężem. Nie mogłam
tego przeżyć. Przerwałam studia. Zaszyłam się w domu. Stany depresyjne,
nieprzechodząca beznadziejność, załamanie… Rodzice martwili się o mnie,
Paweł wydzwaniał. Nie chciałam jednak z nim rozmawiać. Zresztą wtedy
wszystko było mi obojętne. Pierwszy raz w życiu czułam taką
beznadziejność. Kiedyś było to nie do pomyślenia, przecież zawsze wszystko
mi wychodziło! Po paru tygodniach, pod wpływem długich rozmów z mamą,
postanowiłam wziąć się w garść. Nie chciałam jednak jeszcze wychodzić z
domu. Stwierdziłam, że skorzystam z pomocy Internetu. Wpisałam więc w Google
słowo „beznadziejność”. I dzięki temu odkryłam portal Viversum. Rozmowa
z doradcą od razu podniosła mnie na duchu. Okropna i wcześniej długo
nieprzemijająca beznadziejność odeszła. Dzisiaj jest o wiele lepiej. To
dzięki Viversum. Dziękuję."







